Tętniące serce/Część II/VIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Selma Lagerlöf
Tytuł Tętniące serce
Podtytuł Powieść
Rozdział August Där Nol
Data wydania 1922
Wydawnictwo Wydawnictwo Polskie
Druk Poznańska Drukarnia i Zakład Nakładowy T.A.
Miejsce wyd. Lwów — Poznań
Tłumacz Franciszek Mirandola
Tytuł orygin. Kejsarn av Portugallien
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
AUGUST DÄR NOL.

Minął już miesiąc, od kiedy Klara Gulla wyjechała ze Skrołyki, a koło tego właśnie czasu przybył pewnego wieczoru z Prasterudu do Askadalarny August Där Nol.
Uczęszczał on przez kilka lat razem z Klarą Gullą do szkoły i wraz z nią przystąpił do konfirmacji. Był to młodzieniec uczciwy, prawy i cieszył się jak najlepszą opinją, rodzice zaś jego posiadali znaczny majątek, tak, że w przyszłość mógł patrzyć z całym spokojem i pewnością.
Od pół roku nie było go w domu, to też dopiero po powrocie dowiedział się, że Klara Gulla ruszyła w świat, by zarobić dwieście talarów dla zapłacenia długu rodziców.
Matka jego opowiedziała mu to przy sposobności, zanim jednak skończyła swą opowieść, August pochwycił czapkę i wybiegł z domu. Szedł spiesznie nie zatrzymując się, dopóki nie stanął u zielono malowanej furtki, wiodącej do domu Jana.
Ale gdy się tam znalazł, nie wszedł do środka tylko oparł się o płot i zapatrzył się na dom.
Katarzyna zobaczyła go przez okno i wyszła na dwór pod pozorem zaczerpnięcia wody z potoku. Ale August nie pozdrowił jej i nie dał też w inny sposób poznać, że chciałby z nią porozmawiać.
Po chwili wrócił Jan z lasu z brzemieniem drzewa na plecach. Där Nol odszedł na bok, widząc, że zmierza do furtki, potem jednak, gdy Jan wszedł do środka, zajął poprzednie stanowsko. Kiedy tak stał, otwarto okno chaty wyrobnika, oddalone o kilka zaledwie sięgnięć ręki od Augusta, i chłopak zobaczył siedzącego w izbie Jana z fajką, a po drugiej stronie stołu Katarzynę z pończochą w rękach.
— Tak... tak... moja stara! — powiedział Jan — Dobrze nam tu siedzieć wieczorem. Teraz radbym jeno jeszcze doczekać się jednej rzeczy...
— O, jabym chciała stu różnych rzeczy! — odparła — A nawet, gdyby wszystkie spełniły się razem i wtedy nie byłabym jeszcze szczęśliwa!
— Ja chciałbym tylko, by zjawił się sieciarz Ola, albo inny, umiejący czytać, i by nam odczytał list Klary Gulli! — powiedział Jan.
— Ach! Musisz chyba list ten umieć słowo w słowo na pamięć! — odparła Katarzyna — Czytano ci go już niezliczone razy, od czasu, gdy nadszedł.
— To prawda! — powiedział — Ale zawsze miło słuchać. Wydaje mi się, że dziewczyna jest obecna, że z nią rozmawiam, że patrzę jej w oczy i widzę jej uśmiech.
— Tak... tak. . posłuchałabym chętnie i ja! — zgodziła się Katarzyna wyglądając oknem — Ale dziś piękny, pogodny wieczór, więc ludzie nie zaglądają w naszą pustać, ale poszli tam, gdzie się można zabawić. Nikt nie ma dziś do nas interesu.
— Gdyby mi tak teraz przy fajce ktoś przeczytał list, wolałbym to, niż babkę z kawą! Niestety, ludzie z Askadalarny mają mnie już dość, bo każdego prosiłem po kilka razy o czytanie listu.
W tej chwili drgnął Jan ze zdumienia, gdyż drzwi się otwarły ledwo mówić skończył i na progu ukazał się Där Nol.
— Hej! Przychodzisz jak na zawołanie, drogi Auguście! — zawołał Jan, przywitawszy gościa i usadowiwszy go wygodnie — Dostałem list i chciałbym bardzo, byś mi go odczytał głośno. Jest to list twej koleżanki szkolnej. Może cię zaciekawi, co z nią słychać?
August Där Nol wziął spokojnie list do ręki i przeczytał. Wygłaszał poszczególne słowa pomału, jakby się chciał każdem z nich nasycić i wchłonąć w siebie.
Gdy skończył, powiedział Jan:
— Pięknie czytasz, Auguście. Nigdy jeszcze nie brzmiały tak ślicznie słowa Klary Gulli, jak kiedyś je wymawiał swemi ustami. Zrób mi tę przyjemność i przeczytaj jeszcze raz!
Młodzieniec przeczytał list raz jeszcze z takiem samem namaszczeniem. Wydawało się, że pije spragnionemi usty z ożywczego zdroju.
Gdy skończył, złożył list i przeciągnął po nim pieszczotliwie dłonią. Potem chciał oddać, ale spostrzegł, że jest nie dobrze złożony i uczynił to raz jeszcze.
Siedział, nie mówiąc ni słowa. Jan chciał nawiązać pogawędkę, ale nie powiodło mu się to. Po chwili wstał August Där Nol i oświadczył, że musi odejść.
— Dobrze gdy ktoś drugiemu uczyni przysługę! — rzekł Jan — Dziękuję ci chłopcze! Chociaż, coprawda radbym byś mi jeszcze jedną przysługę wyświadczył. Patrz, tam leży kotek Klary Gulli. Powinniśmy go byli zabić, bo nie mamy mu co dać jeść teraz, ale ja nie mam serca go zastrzelić, a Katarzyna nie może się zdobyć na to, by go utopić. Zanim przybyłeś, rozmawialiśmy właśnie o tem, że musimy kogoś prosić o pomoc.
August Där Nol wybąknął kilka całkiem niezrozumiałych słów.
— Włóż kota do koszyka, Katarzyno! — powiedział Jan — August go weźmie i zrobi tak, byśmy go już nie widzieli na oczy!
Katarzyna wzięła małego kotka, śpiącego na łóżku, włożyła go w stary koszyk, przewiązała krajką i podała Augustowi.
— Cieszę się, żem się go pozbył! Jest wesoły i mądry, zanadto mi też przypomina Klarę Gullę. Dlatego najlepiej będzie pozbyć się go!
August Där Nol ruszył bez słowa ku drzwiom. Nagle obrócił się, chwycił rękę Jana i uścisnął silnie.
— Dziękuję wam! — powiedział — Daliście mi więcej, niż się wam wydaje!
— Mylisz się! — powiedział do siebie Jan, gdy August wyszedł — Mylisz się, chłopcze bardzo! To są rzeczy, na których się doskonale rozumiem. Wiem com ci dał i wiem także, kto mi to polecił uczynić.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Selma Lagerlöf i tłumacza: Franciszek Mirandola.