Swemu pokoleniu

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange
Tytuł Swemu pokoleniu
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok I (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1897
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
ANTONI LANGE.

Swemu pokoleniu.

Wiem, myśmy pokoleniem nie zdolnem do czynu
I próżno chcielibyśmy podnieść miecz do góry:
Woli naszej zabrakło ognistego płynu
I nie przebijem oka przez zbyt czarne chmury.

Lecz jeżeli osłabła nasza dłoń — to jeszcze
Serce nasze nie zwiędło — myśli nie zamarły —
I mamy wielkich pragnień mimowolne dreszcze
I wielkie marzym boje w naszych snach, choć karły!

Straszliwa żądza cudów piersi nam rozdziera:
Widujem białe orły na chmurach czerwonych —
I krzykiem zmartwychwstania brzmi nam atmosfera
I słyszym dźwięczne echa od kos wyostrzonych.

I w urojeniach naszych błyskają sztylety
I widzim padających w krwi własnej kałuże
Tyranów, którzy dzisiaj bezkarnie — niestety!
Najczerwieńszej krwi naszej wylewają kruże.

Lecz, ach! rzadkie, dziecinne i bezużyteczne
Są tylko nasze czyny — kłamstwo i złudzenie
Działania! Bezpotomne — blade — bezskuteczne
Są dzieła twe, o biedne moje pokolenie!

Bo losem ci przypadła ta żałobna dola,
Żeby spoglądać w siebie i pochłaniać siebie;
I nerwy twe się chwieją, jak arfa Eola
I niewiara w sny własne wiecznie cię kolebie.

Lecz śnij — śnij coraz wyższe cudy — wyższej siły —
I niech twe sny wciąż głębiej, trwalej i wnikliwiej
Wcielają się w twe nerwy, w twoją krew i żyły;
Tą krwią niech się jutrzejsze pokolenie żywi.

Śnij, a synowie twoi przyjdą na tę ziemię
Z tymi snami już we krwi falach nieświadomej,
I będzie to potężne — działające plemię,
W którego sercu żyją utajone gromy.

Kasze sny o tych orłach, kosach i kindżałach
Staną się dla nieb siłą jakąś przyrodzoną,
O której się nie marzy w dziecinnych zapadach,
Lecz która bezustannie porusza nam łono.

Wahania naszej woli w nich się ukołyszą —
Bo to co w nas jest nasze — w nich będzie z za świata;
To, co w nas niepokojem, w nich stanie się ciszą,
A każdy zamiar będzie miał czyn, jako brata!

Tak się pokoleniami odmieniają role:
Gdzie ojcowie marzyli — działać będą syny —
Nam przyszło sądzić siebie i słabą mieć wolę,
Aby ci jako piorun spełniali swe czyny!

A. Lange.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.