Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/391

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i tak mozolnie przepracowanych nad wydobyciem się z nędzy i gruzów, że i finansowo trochę lepiej i dobytek jaki taki, i długów coraz mniej — miałoby się to wszystko zmarnować? — pomyśli — i to, że przecież do nikogo nie wracał — do niej tylko, do niej jednej! — a to ma swój sens i znaczenie ma — Wisiu!
Lecz w niej dzika zaborczość i gwałt przyćmiły wszystko; była daleko poza jego myślami; zbliżał do nich już tylko gniew, niechęć i obrzydzenie.
— nic, nic, nic — wszystko za późno — — I ciszej w siebie wmamrotane: — oszustwo — kradzież— zbrodnia — — Już tylko tak — i tylko tak. Koniec.
Zapadł mrok.
Od moczarów i zalewisk podgórskich pełzała nieunikniona noc.