Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tych piersi i t. p. — Lecz dziś nie miał żadnych uwag: taka sztuka; autor dyskretny; zamaskowana poezją lubieżność. Nie mógł więc pan dyrektor kiwnąć, jak to szalenie lubił, palcem na reżysera i powiedzieć potwornie serio, marszcząc brwi i rozjarzając oczy, że, widzi pan, u mnie tego nie wolno, w moim teatrze przyzwoitość obowiązuje —
Julek nacylił się do ucha Cyprjana —:
— kapral już przyszedł —
Cyprjan odszepnął:
— ostrożnie; z kaprali bywają generałowie — tak nas poucza historia — zresztą przy częstej zmianie wart u nas —
— co pan myśli, ministrem mógłby zostać — ? —
— to może nie, wprawdzie nie jest żadnym fachowcem, lecz poświęca się pewnej specjalności administracyjnej, teatrowi, przez to zatraca wspaniałą możność ogarnięcia wszystkiego —
— więc czym? —
— premierem — posiada, jak mogliśmy niejednokrotnie zauważyć, tajemny instynkt rządzenia —
Rozmawiał tak, a wstręt bezgraniczny zalewał go po oczy; cały utajony mizoginizm bluzgał na wierzch jak ropa z nagle pękniętego wrzodu; — potykał się z sobą, skakał sobie do ślepi: — kobieta jako energetyka, jako zapęd! — tak wciąż to wmawiam w siebie i w innych — w rezultacie filozofia macicy i pochwy; nic więcej! — także całkiem niedozniesienia! — Zbyt łatwa pobudliwość i ciągłe, też zbyt łatwe, zezwolenie na zwycięstwo, zdobycie — — przeciw temu-to oblekał się kolczastą jeżowiną mizoginizmu.