Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


siąty trzeci, trzydziesty pierwszy, wojenki krwawej i ograniczonej nike napoleonidów, i krzyże spod Olszynki i inne cacy i cudeńka, temaciki orotowskie — w realnym, nagim, za przeproszeniem, skrócie: tylko oficer i tylko, oczywiście, legionista, i tylko pierwsza brygada, i tylko taki co od pierwszego dnia, i tylko taki co zaszczytnie ranny i tylko taki z virtuti!! — taka, widzicie towarzysze, opera; — bo. że niby na pierwsze człowiek, wiemy, a na drugie dopiero wszystko inne; tez prawda; i, ze my tutaj, po tej stronie z sympatią do niepodległości wszelkiej, rzecz jasna; lecz do wojackiego reżimu z antypatią, zrozumiałe; że trzeba, że musi się odrzucić wszystko co grodzi drogę do pokoju świata, do braterstwa ludów, do wielkiej wspólnej, szczęśliwej pracy całej ludzkości; że wojsko konieczne dopóki źli ludzie: faszyści, szowiniści, rasiści, burzyciele i okrutnicy; więc na nich; wychowanie ludzi dobrych: społecznych, przyrodniczych, antyteologicznych, sprawiedliwych, pracowitych — oto koniec militaryzmu; wypraca etyczna po klasowym zwycięstwie; niema innego pogodzenia sprzeczności, tylko to.
Dzisiaj wierzysz tak, Milo — ? —
To dobrze.
Milo! — a jednak wtedy, gdyby... powiedz! zważ! rozsądź! — zmierz miarą życia, życia wszystkich i swego życia!! — Lecz tyś się urodziła pod znakiem komunału, „pięknych określeń“, frazesu i poezji za trzy grosze; z tym ciężko!
I cóż — ? —
Tak się to i skończyło, na czternaście lat się skończyło — — a gdyśmy się znów spotkali — —