Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/072

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wymowa nieba i ziemi, drzew i łąk stawała się decydująca; rzucała urok, szaleniznę, zatracenie się w tym miłosne do ostatka. Przyroda jako jedność — człowiek jako zjawisko przyrodnicze — poeta: mowa i muzyka globu!
Poematy, które wydawał zwracały uwagę niespodzianą świeżością; pisał je jako odetchnięcie głębokie, jako samolecznictwo — nocami je pisał po powrocie od Irki. — Złość, gniew, powściągliwość drażniącą, nonsensy i głupoty — to wszystko zostawało u niej, z nią, w niej. — Wracał lekki, radosny, unoszący się i świetlisty; był poetą poza sobą, poza człowiekiem w sobie (— jeśli to możliwe —) — —

— ale pan to otrzymuje tych listów, pozazdrościć —
(trzy listy otwarte leżą na nocnym stoliku)
— owszem dość sporo —
Nering stał w drzwiach — i te nogi takie, ku sobie, jak zawsze — i uśmiech sfinksowy też ten sam. — Niechce się teraz gadać; więc ten czwarty list od dalekiego podsandomierskiego przyjaciela, od Mariana, teraz właściwie należy przeczytać. To całe rozprawy te listy; pierwszorzędna lektura; listy, które są zawsze wyczekiwaniem i radością. I czuć też tak. Po kilku zdaniach osobistej natury: „ślę dziś panu kilka fantastycznych stronic“ — pandany do „Wieści z Nikąd“ (Morrisa):

LEKCJA HISTORII DLA DZIECI W ROKU 5047


Posłuchajcie dzieci o przeszłości dawnej, bardzo odległej od nas. Powiem wam coś o epoce ustro-