Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z kopyta! Jak ślicznie zadudniła krew w żyłach, jak pojaśniało w głowie! Pisało się odrazu jak wszyscy diabli, a potem przyszła refleksja, że we wszystkich Babilonach, Rzymach i Paryżach, gdzie tętniła wysoko myśl, gdzie sztukę rozsadzało uczucie, tam była też „rozpusta“ jak zwyrodniali banda moralistów zwykła to nazywać. Czytałem potem listy Abelarda i Heloizy i dziwiłem się szczerości mniszki, że nawet podczas mszy świętej przepowiadała sobie w duchu i w ciele to wszystko, co przeżywała z kochankiem Abelardem, zanim go trzebieńcy wytrzebili. Hormonizacja?! tak! to jest wielka myśl! (— tu zdanie zbyt pochlebne przeczytał Cyprjan szeptem myśli —). Tylko walić w te zmurszałe mury jerychońskie, niech się to wali i niech ludzie w Polsce zrozumieją wreszcie, że nic niema piękniejszego nad prawdę! —

A cóż wtedy było prawdą? — tu jednak jasność pamięci nieco zawodzi; przez gąszcz trzeba się przedzierać — — na widnokręgu retrospektywnym jest nieco jaśniej — — więc: przez autentyzm ku syntezie — — właśnie w tej chwili, godzina popołudniowa, idzie do tej Irki, wyprowadziła się z pensjonatu; drogo, mówiła, zdzierają; ciągle tylko portmonetkę w ręce trzymaj; mąż dostał nowy przydział z ramienia ministerstwa do Kalisza; niby inspektor; od koni; czy coś w tym guście. A ona na Słuckiej mieszkała. — — Tak mimochodem; kiedyś urżnął się Cyprjan z Wypiszczykiem (ciągle on!); wsmarowali się rzetelnie; zwierzali się sobie bardzo głośno przez bardzo gęsty opar — jeden drugiego prawie