Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— ty kpiarzu weredny —
— właściwie powinieneś swój akt — o, naprzykład skok o tyczce — byle tyczka bardzo cienka, bo by się myliło —
— a co ty sobie rachujesz? — że niby co? — chudy jestem, kościak, to jest prawda — ale, wiesz, gdy o to chodzi — to taki! — zwinął dłoń w pięść i naznaczył po łokieć — i nakazał jeszcze:
— o, popatrz, taki —
— gratuluję —
— żenię się, żonie pogratuluj —
(— odejdź — odejdź — odejdź — odejdź — zamawia i czaruje Cyprjan; ten już stąd dziś nie wyjdzie; wogóle, gdy świnić poczyna to posiedzi jeszcze pięć godzin — — listy! — wogóle go stąd nie wypuszczą, pomyślą, że ktoś w agonii oszalał i wieje ze szpitala na smętarz — direction Friedhof — jakby rzekł zugsfirer Jerzabek —); z zainteresowaniem wisielczym:
— rozwiodłeś się — ? —
— dawno! — coż se myślisz —
(— a chodziła do ministerstwa ta babcia; z siedemdziesiątkę miała, no, może sześćdziesiąt osiem; to była pani Wypiszczykowa, żona Łukasza Wypiszczyka oficjała „tam i z powrotem“. A zazdrosna była! to coś okropnego! —)
— teraz mam młodziutką narzeczoną — dwadzieścia jeden lat, pulchniutka — kocha mnie szalenie! ja ją też, ale z rezerwą, żeby mnie za łeb nic wzięła, trza się strzec; dużo teraz maluję i piszę —
(— a więc przecież maluje! — i to teraz, gdy ten napływ hormonalny — wszystko się tu zawsze