Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/044

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— świetnie! doskonałą masz pamięć!
— a mam! — jeszcze ci dwa passusy przytoczę: „ustępy inne publicznie ubliżają bóstwu Jezusa Chrystusa, co stanowi istotę przestępstwa z art. 172 K. K.“
— i co jeszcze? —
— to jeszcze: „wreszcie inne ustępy...
— ciągle te ustępy —
— to wyrażenie sądowe —
— ach, tak! —
— no właśnie; lecz nie przeszkadzaj, otóż „inne ustępy publicznie wyszydzają i wystawiają na pośmiewisko powszechne naród, znieważając i ośmieszając pojęcie ojczyzny, co wyczerpuje wszelkie znamiona ustawowe przestępstwa z art. 152 K. K.“ — i co ty na to?
— nic, przeciwstawić temu mógłbym chyba zdanie Goethego — ale ta moja obrona przypomina mi obronę Wilde'a, powołującego się na Zeusa i Ganimeda — jest zarówno decydująca jak i śmieszna —
— wiem, wiem, to zdanie zapisane w kalendarzu —: „dzieło sztuki, może mieć i ma następstwa moralne, ale żądać moralnych celów od artysty, zna3 czy psuć jego powołanie“ —
Cyprjan znów odczuł nieznośny ból w tętnicy; ogarniał go nagły niepokój, niedobry, kąśliwy niepokój.
Wrócił do pensjonatu: — pomyślał był „gidia“ i zaraz sobie wyobraził pp. Powołowiczów wykonujących nago i przepisowo akt płciowy; — plastyczna i skrupulatna w szczegółach wyobraźnia reprodukowała ten obraz nieomylnie i drobiazgowo; w ten sposób dość prymitywny 1) dawał folgę swej zawsze