Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


prostu; były to jego egzercycje stylistyczne oraz dowód co może wyobraźnia; bardzo mu się te umiejętności przydały później. — Najsilniejsze, najpiękniejsze, najbujniejsze były stronice poświęcone „zamierzeniom“ — poematy! — Na kartkach tych stawało się ministerstwo rozsadnikiem dalekonośnych idei — działało mądrze i „odgórnie“, we wszystkie obiawy życia wchodziło na prawach przodujących: konserwowało, budowało, segregowało, uczyło, prowadziło, budziło entuzjazmem do dobra i piękna (kalokagatia), kształciło podnosiło! — W każdym województwie, w każdym powiecie, mieście, wsi i domu znać było błogosławione skutki obcowania wszystkich wydziałów; podnosiła się kultura, rosło rozumienie sztuk wszelkich, zwiększała się z dniem każdym podaż dóbr duchowych, ledwo mogła nadążyć szlachetnemu i niecierpliwemu popytowi. Wspaniale! — Polska przemieniała się w Wielką Utopię, promieniejącą na cztery strony świata! Hegemonia wysokich spraw w jej była szczodrych rękach.
Dzięki tym pracom i tej umiejętności stał się Cyprjan użytecznym członkiem Msiku. Był specem. Towarzyszyła mu odtąd sympatia kolegów i zaufanie ministra; wreszcie dowiedział się co to znaczy być czyjąś prawą ręką. Pomimowoli i niejako z urzędu stał się wizjonerem kwartalnym — ale zawsze.
Słowo wizja nasuwa Cyprjanowi wpatrzonemu w ścianę szpitalnego pokoju, którą przesuwały się projekcie dawnych filmów — postać ukochanego artysty, boga wszechmogącego wizji architektonicznych, najcudniejszego człowieka jakiego spotkał w życiu: Stanisława Noakowskiego. — Zachodził dość czę-