Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/022

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kogo gniotły smutki i desperacja, skusiło i zaszedł — niebaczny, że przecież napis brzmiał: „Ministerstwo“ a nie „Kawiarnia“; z początku woźny (lokaj p. ministra, pełniący tu służbę) przypuszczał (to był Litwin), że to jakaś „strona“ wchodzi, petent; więc szybko i szeroko otwierał drzwi. Lecz, bystry, orientował się prędko i odprawiał takie coś z sakramentalnym: „tu, rybeńko, ministerium, panie; kawiarnia? — kawiarnia naprzeciw, złotko ty moje, tu, rzekłszy już, ministerium“.
Najbliższym sąsiadem tego wydziału literatury i teatru był Leon Chrzan, reprezentujący samodzielnie choć z ograniczoną odpowiedzialnością wydział prasowy. Zażywny ten młodzian, krępy, typ ormiański, zabójczo przystojny, w garniturach skrojonych ef ef, kochał się w kolorze brązowym; krawatki jego to były poematy stosowane! — Zadaniem jego, przewidzianym mądrze „regulaminem rozkładu prac“, było czytanie stert gazet i pism i podkreślanie czerwonym ołówkiem wzmianek, które dotyczyły ministerstwa sztuki i kultury, a które tenże wydział prasowy w osobie Leona Chrzana dnia poprzedniego prasie rozesłał. Praca tego referenta nie budziła (w nim samym) entuzjazmu, była bowiem bez niespodzianek. Co mi to za rozrywka czytać piętnaście, a choćby i dwadzieścia razy, że „p. minister s. i k. uczestniczył wczoraj w odsłonięciu tablicy pamiątkowej na ścianie domu Nowolipki 68, w którym w przejeździe do Drezna mieszkał Jan w Oleju, Barnaba Ćwiek, przyjaciel bratanka C. K. N. w r. 1874 od dn. 18 — 19 stycznia“ — ; to ważne ale to się znudzi już po szóstym czytaniu. — Ostatecznie: gazet było dużo, pracy