Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„z uwagi na wyczerpanie budżetu z poz. b“, „powołując się na art. 2. poz. d., zawiadamia ministerstwo“ — proszę bardzo! spróbujcie, no i tak, żeby splendor sławetności ministerialnej nie został nadwyrężony! to nie śpas!
Cyprjan (p. ministrowi bardzo się to imię podobało — „nawet w ministerium mam Cyprjana, — mawiał, — tyle tylko, że nie Kamil“) — pracował w wydziale literatury; — naczelnik wydziału, onże romanista i tłumacz znakomity — po kilku miesiącach dość żmudnej hodowli młodych referentów — zrezygnował z tej posady i skwapliwie pierwszym pociągiem wrócił na katedrę uniwersytecką, gdzie czuł się bezpiecznie, potrzebnie i użytecznie. Fałn został sam w „charakterze p. o. naczelnika wydziału literatury“ — sam, opuszczony, bez dyrektyw, bez pracy i bez zajęć; — na szczęście Stanisław Rzykowski — przyjaźniący się od wieków z panem ministrem, stąd też „wicem“ zwany — postawił nagły wniosek, sążniście umotywowany, że w jego wydziale — a był to wydział teatrów i widowisk — musi być bezwarunkowo referent; nawał pracy — sam, proszę panów, spis teatrów, dyrektorów, aktorów, maszynistów, suflerów, rekwizytorów, to praca na lata! jeśli to ma być porządnie zrobione, a inaczej przecież nie warto; jeden człowiek nie da rady; zagubi się, a reprezentacja? — to mi zabiera wszystek czas, zresztą mawiał: „moi aktorzy, to banda, którą trzeba krótko trzymać“. — Wniosek przeszedł na radzie ministrów jednogłośnie; tylko minister komunikacji zgłosił votum separatum; lękał się, że ministerstwo sztuki i kultury zażąda wagonów dla teatrów objazdowych;