Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/333

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


odkomenderowani — tak my se, prowda swoku?, tak myśleli, jakmy juz ten dół syroko i głęboko wybrali, ze jak un będzie ganz fol po brzegi to sie wojna skońcy — ale ka ta —
— ja, ja, ka ta — wsmętnia „swok“ —
— ka ta! — juz piąty roz wybieromy te zengrube a wojna trwo —
— furt trwo —
— no i trwo —
— ja, ja — miboże, ci co tu srali downo ziemie świentom gryzą —
— wciąż nowi srają —
— nowi i starzy tyz, bo ta casem który wróci —
— ta wojna sie cheba nigdy nie skońcy —
— wiecie swoku nie markoćcie —
— cóz zaś? —
— teraz będą żniwne urlopy, to se na dwa tydnie do chałupy pojademy —
— zęby ino dali —
— co nimają dać —
Skręcili sobie po papierosie z cyprjanowego tabaku.
Ten barometr z łajna ludzkiego wydał się Cyprjanowi najtrafniejszym chronometrem wojennym.
Wreszcie — rekruckie ścierwa wymusztrowane tak i tak na wszelkie dostępne sposoby — w czasie skróconym, wojennym — bo podczas pokoju wiedzę zabijania nabywało się w dwóch — trzech latach w dawkach odmierzonych, homeopatycznych — teraz wystarczyć musi kilka tygodni, porcje więc duże, dławiące — wreszcie, więc, te rekruckie ścierwa miały przystąpić do ćwiczeń karabinem. Cugsfirer Jerzabek