Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rządku — : — odpowiedz, bez obłudy, więc wielożeństwo — ? —
Inny Cyprjan odpowiada:
— podchwytywaczu! cóż to za problem mi podsuwasz —
— a jednak powiedz, proszę —
— jeśli tak koniecznie, no to mówię: wystarcza jednożeństwo —
Ironizujący Cyprjan:
— aż nadto —
Poprzedni ciągnie dalej:
— przecież nic o to idzie, nie o normowanie i normalizację rodziny; to są całkiem inne zagadnienia; bardzo ważne — lecz to teraz w rachubę nie wchodzi; — mnie idzie o znacznie dalsze, głębsze, wyjątkowe poniekąd sprawy: o zagadnienie energetyki seksualnej w przyrodzie; więc w człowieku; o zapęd, który w niej płynie; o ślizg pasa transmisyjnego wprowadzającego w ruch (—) i wykonującego pracę (+). Tu jest waga wiecznej kobiecości, która zbawiła i wznosi: motor myśli, uczuć pomysłów, poczynań, odkryć, wynalazków, prac, czynów, sztuki, ładu społecznego —
— czy chcesz twierdzić, że sprawa przyciągania i odpychania, kosmiczny ruch, ład, harmonia i kataklizmy, chemiczne życie, sympatia i antypatia związków, elektrony — i tak dalej — to...
— tak, chcę twierdzić: to energetyka seksualna, jej mądry dobór i odrzucanie —
— wiec: poza nią nic nie istnieje? — początek i koniec — ? —