Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/184

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przed godami — no to bezma rok — a mnie sie to zdo akurat jeden abo dwa dni, abo i krócy — jakby my karuzel — pamientos? — roz dokoła objechali —
Z wielkim już mówiła trudem; a taka była piękna w tej przedśmiertnej chwili — jak może nigdy za życia — — i tak już bardzo daleka, odległa — stąd i ten głos cichy i z trudem przedzierający się przez warstwy atmosferyczne —
— dzieckami sie ta mojemi zaopiekuj — ześ tys taki dobry był, ześ tys tak znoł mojom naturę — nie byłak zło, ino mie tak od małości ciągło — — ale potem jak jus haw, jak jus z tobą to ino ku tobie — zegnojze mi Cyprjonie — zegnoj, zegnoj —
Trzymała go silnie za rękę — z wysiłkiem uniosła drugą i pogłaskała jego dłoń —
— urodziłak sie haw tak niedowniusienko — haw tys umierom — łocy matcyne na mnie wtedy w maleńkości patrzały, a teros twoje na mnie patrzą — to mi lzyj — zegnoj — —

Umarła tej nocy ciemnej bardzo i deszczowej.
Cyprjan pomieszkał jeszcze jakiś czas w Dąbrówce — no a potem, potem wyjechał — — w pierwszą rocznicę przyjechał na mogiłkę, w drugą też — no a potem; — o dzieci marysine zadbał; Wojtuś wyuczył się na ogrodnika; ożenił się już; ma swój ogród; Hanusia została na gospodarce; wyszła za mąż — dzieci ma troje — babką już jesteś Marysiu — a ta Hanusia całkiem na ciebie podana — ale nie taka ładna — — — Maryś, dobra byłaś, Maryś — — — a potem ten dramat o tobie obszedł wszystkie sceny — nie dożyłaś — — darzy-