Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


jej włosów — — — Las to też włosy ziemi — nie? — Ja tak lubię las, jej jak lubię! — a pan — ? —
— też —
— pan jest poeta to pan musi las lubieć, poeci lubią naturę, prawda? — las, ruczaj, chmury; — mieliśmy takiego jednego profesora w ósmej — też wiersze pisał — to jemu jeszcze trzeba było tak umieć jak pacierz całą hierarchię: puszcza, bór, las, dąbrowa, zagajnik, poszycie, gaje: brzezinowe, bukowe, grabowe, no, rozmaite — aż po drzewo, krzew, krzak, kierz —; — brzozy ja lubię, też tak te gałązki-gałązeczki jak włosy opuszczają —
Lekarze rozsiedli się gdzie kto mógł; Oborski na łóżku Cyprjana, na Neringowym łóżku Maas i Ester, obok łóżka na jedynym krześle Eilper; — sympatyczni ludzie, dobrzy ludzie; kochani; i radzi, że to się rozgadać można. Wspominali chętnie kogo też tu znamienitego. Pamiętali.
Doktor Maas — średniego wzrostu, barczysty, krępy — przez co się niski zdał — diablo owłoszony, ręce jak w futrze, twarz duża, rysy negrosemickie, specjalista od serca, ciśnienia krwi — o Paryżu chętnie mówił, rok tam studiował, serce, — i że tam brata ma, jubiler i bibliofil, jakie ma dedykacje! — France, Apolinaire, Valeri, Claudel! — i wielu, wielu innych; same sławy; i exlibris ma swoje; pan zbiera? — przyniosę panu. — Doktor Maas chętnie i zawsze o Orkanie i jego córce — leżała obok na oddziale kobiecym, długo leżała, na jakie cztery lata przed Cyprianem; ładna; mądra; przez tę chorobę może ładna, ale ładna — no, nie taka cudna jak ta hrabianka, co to potem ten redaktor socjalistycznego pisma, już