Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


zastrzyki też — w te pośladki właśnie — młoda asystentka to się zawsze wstydzi, bo to przy nagłym obrocie chorego cejnieco widać — więc tak, niby nie patrząc maźnie jodyną, a doktór wbija igłę, naciska strzykawkę i wpuszcza tam ten płyn i pyta „boli?“ — a pacjent mówi „pewnie“, a doktór „to nic, zaraz przejdzie, proszę tak leżeć dziesięć minut“ —
— nie śpi pan? — (przytłumione spoza głów)
— nie — (szeptem, ten z prawej) — zimno —
— bo się pan odsłonił, trudno zasnąć z gołą dupą — zwłaszcza w szpitalu; z nudów poprostu spać nie można —
Cyprjan udaje że śpi, niech sobie gadają.
(ten z prawej) — : tam w mojej Łodzi znów nowe strajki — jest już ich tych strajków kupa, — móc im tam posłać wagon ziemniaków, mąki —
— ja tam nie jestem żadnym socjalistą ani komunistą, pan się martw, sto razy już panu mówiłem — rad jestem, żem pozdrowiał — uciekłem, pan wie, uciekłem! —
Tadeusza (Tadeusz było temu anemiakowi) aż poderwało — :
— no to poco pan zdrowiał? — i ja tu po jaką cholerę leżę? — wyzdrowieć! — a co potem, pan się nie pyta, panu to jest fuk — cały świat się dzieli na dwa obozy, a pan jakby tego nie było! — ja tam już nie ustanę w walce — zwyciężymy i tak i bez takich jak pan — coby nie było, idzie tylko o to, żeby prędzej — i taktycznie trzeba dobrze, żeby nie głupio, nic na marne, ani grosza, ani kropli krwi — celowo —
Włodek nie uważa na te słowa; zna je i są mu obce — ; — wciąż swoje: