Strona:Zbigniew Uniłowski - Pamiętnik morski.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pan De zakomunikował mi, że człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi. Też sentencja! Tylko właśnie ograniczony i zasklepiony umysł może się nie nudzić, bo takie życie jak na tym okręcie nie absorbuje i pobudza lenistwo. Przecież doznania i tętno życia zmusza umysł do wysiłku, aby nie pozostać wtyle. Może się jednak mylę. Ja tam po jakimkolwiek wysiłku umysłowym muszę mieć rekompensatę, otrzeć się o ludzi, coś od nich usłyszeć. Dziś naprzykład wziąłem się ostro do roboty, ale co zrobić z resztkami energji, jak ją wyładować? W jakiemś mieście można pójść do teatru, wyściskać się z dziewczyną, a choćby coś poczytać. Tu nawet książek niema. Taki przekładaniec Nowaczyńskiego z Sobieskim może wkońcu zemdlić. Spacer też mi nie nowość, a przytem daleko nie zajdę. Okręt już znam i nie mogę powiedzieć, aby ta znajomość była interesująca. Załadowane do ostatecznych możliwości pudło, wiecznie rozbujane i skrzypiące.
Jedyne co mnie interesuje, to marynarze, rosłe, ładne chłopy, weseli blondyni, zgrabni w ruchach i łagodni. Z żadnym z nich nie