Strona:Zbigniew Uniłowski - Żyto w dżungli.djvu/269

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przejeżdżaliśmy teren zabroniony dla tych ptaków. Nie chce mi się nawet ich opisywać. Ptaki i koniec. Dobrze, że się chociaż wkońcu pokazały. Tuż obok mnie jechał Bełcik, który zagaił rozmowę pytaniem, czy mi się tu podoba? Odpowiedziałem, że mi się bardzo podoba. Zaczem pogrążylśmy się w rozmowach o porach roku w Brazylji ,o nazwach drzew, kiedy się sieje i kiedy się zbiera. Dowiedziałem się, że teraz właśnie, we wrześniu, ryby umykają wgórę do małych rzek, a w marcu, na zimę wracają do wielkich rzek. Że owoce piniora trwają od maja do lipca i jest to ważne, ze względu na pożywienie dla zwierząt, a zwłaszcza świń. Nabrałem nieco przekonania do piniora. Dalej Bełcik informował mnie, że wiosna trwa od 22 września a lato zaczyna się 22 grudnia, i tak dalej co kwartał aż do nowej wiosny. W zimie, w połowie sierpnia sieje się kukurydzę aż do połowy grudnia, i to jest najlepsza pora do siania wszystkiego, oprócz zbóż, jarzyn i kartofli. Siew żyta i pszenicy trwa od maja do lipca, kartofli tylko w sierpniu i w lutym, jarzyny zaś o każdej prawie porze roku. Ryż sadzi się od połowy września do końca października. Wogóle żniwa przypadają na listopad, a kukurydzę zbiera się od maja. Dalej mówił mi nazwy drzew: curtiça, pinhor, imbuia, credo, canella, guaviroba i tak dalej. Ograniczoność krajobrazu sprawiała, że informacje te żywo mnie interesowały. Bełcik mówił o tem jakoś smacznie, po chłopsku. To była jego dziedzina i znawstwo. Dorzucił także bardzo słuszną uwagę ,że jadąc naprzykład koleją w Polsce, widzi się przeważnie same uprawne ziemie, łany zbóż, natomiast budynki rzadko. Inaczej jest w Brazylji: przez okna wagonu migają co i raz jakieś samotne domostwa, natomiast widomego znaku, z czego zamieszkujący je ludzie żyją — nie widać. Sama kapuejra, lasy albo ugór. Rzadko ukaże się gdzieś w lasach pogorzelisko rosy, lub zielony placek zboża. W głosie Bełcika brzmiała szanowna powaga, kiedy mówił o tych sprawach. W siodle trzymał się prosto, nogi zwisały