Strona:Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego.djvu/0248

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
248


Zawitaj, Ukrzyżowany,
Biczmi srodze skatowany;
Zorane boki, krwawe potoki,
Wynieścież nas nad obłoki.

Zawitaj, Ukrzyżowany,
Cierniem ukoronowany;
W takiéj koronie, zbolałe skronie,
Miejcież nas w swojćj obronie.

Zawitaj, Ukrzyżowany,
Wprzód pod krzyżem zmocowany;
Rano w ramieniu, z niéj krwi stru-
mieniu,
Podźwignij nas ku zbawieniu.

Zawitaj, Ukrzyżowany,
Na sercu włócznią stargany;
Piersi, wnętrzności pełne gorzkości,
Miejcież nas w swojéj litości.

Zawitaj, Ukrzyżowany,
Na duszy srodze stroskany;
Smutki i żale, w sercu upale,
Wynieścież nas ku swéj chwale.

Zawitaj, Ukrzyżowany,
W ubóstwie sponiewierany;
We czci i chwale zniszczony wcale,
Zbaw nas na Twym trybunale.

Zawitaj, Ukrzyżowany,
Niewinnie zamordowany;
Bądź, konający, na nas pomnący,
Raj łotrowi darujący.

Przez Twoje gorzkie skonanie
Litościwy bądź nam, Panie,
W ostatnim zgonie miéj nas w obronie
Na prawéj postaw nas stronie.

O Jezu, miłości moja,
Do Twego wzdycham pokoja;
Za grzechy płaczę, sercem Cię raczę,
Krzyżem Twoim głowę znaczę.



192.PIEŚŃ VIII.

Ojcze Boże wszechmogący,
Który z miłości gorącéj
Zesłałeś na te niskości
Syna Swego z wysokości.

Ku wielkiemu pocieszeniu
Twemu ludzkiemu plemieniu
Wydałeś Go na stracenie
Przez człowiecze odkupienie.

Miejmyż wszyscy na baczności
Drogą śmierć Jego miłości
I smutek Matuchny Jego,
Która cierpiała dla Niego.

Gdy Go we czwartek żegnała,
Tak Mu mówiąc narzekała:
Weźmij mię w Ogrójec z Sobą,
Pójdę rada na śmierć z Tobą.

Pan na nią smutnie spoglądał,
Po Swej Matce tego żądał:
Miła Matko, racz mię puścić.
Nocci blisko, już nam czas iść.

Smutneć było rozłączenie
Z swym Synem téj miłéj Pannie;
Miała serdeczne bolenie,
Patrząc na Jego lękanie.

Gdy do Ogrójca przybieżał,
Padł na ziemię, krzyżem leżał;
Tam Swą mękę wszystką widział,
Którą nazajutrz cierpieć miał.

Miał w Sobie przeciwne siły
Dwie, a obie wielkie były;
Okrutnie z sobą walczyły,
Mało Go nie umorzyły.

Bo Mu lękająca siła
Okrutą śmiercią groziła,
Ale miłość zwyciężyła,
Bo ta w Nim mężniejsza była.

Klęknął na kolana potém,
Jął się pocić krwawym potem,
Mówiąc: Ojcze, możeli być,
Racz ten kielich precz oddalić.