Strona:Zarys dziejów miasta Tczewa.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nad Wisłą, powszedniego środka orzeźwienia, wody nie dostawało[1]. Jest to pierwsza wiadomość o studniach w naszem mieście.
Następujący po bitwie czasokres pokoju zakłócił poważnie najazd Husytów na Pomorze, który dla Tczewa fatalne miał skutki. Husyci, zwani tak od twórcy tej sekty Jana Husa, przybyli z Czech na zawołanie króla polskiego, który użyć ich chciał przeciwko zakonowi. Początkowo sekta religijna, walcząca w ojczyźnie swej o wolność religijną, stała się rychło hordą rozbójników o niewyraźnych ideach socjalno-politycznych. Pokusiwszy się daremnie o zajęcie miasta Chojnic, ruszyli dalej na wschód, ograbili okoliczne klasztory szczególnie Pelpliński, który usiłowali spalić acz bezskutecznie a dnia 29 sierpnia 1433 zjawili się nagle przed bramami miasta Tczewa. Ludność schroniła się poza mury, a władze miejskie poczyniły starania, by wzorem Chojnic się obronić. I byłoby się miasto utrzymało, gdyby nie swawola odchodzących już Husytów, którzy może ze złości, że miasta zająć nie mogli, podłożyli ogień pod stodoły i stajnię znajdujące się tuż pod murami. Nieszczęście chciało, że wiatr przeniósł ogień do miasta. Wedle doniesień kronikarza Schneidera całe miasto spłonęło, spłonęła chudoba nietylko obywateli lecz i wszystkich, którzy się przed nieprzyjacielem do miasta schronili, a czego nie zniszczył ogień, zabrał lub poniszczył nieprzyjaciel. Nie obeszło się i bez krwi rozlewu i straty w ludziach.
Późniejsi kronikarze, a za nimi jeszcze wspomniany Preuss, opowiadają o licznych okrucieństwach, jakich się Husyci pono dopuścić mieli na mieszkańcach i własnych ludziach. Opowiadają o palących się stosach, do których wtrącano schwyconych uciekinierów z własnego obozu, o uciekających z palącego się miasta, których z powrotem gnano w walące się domy, by tam zginęli. Opowiadania te, jako wytwór fantazji, należą, zdaje się, do bajek.

∗                    ∗

Pożar miasta był początkiem różnych niepowodzeń i czasów niespokojnych. W Prusiech zaczęło szerzyć się niezadowolenie z rządów zakonu. Harda postawa jego urzędników niezwiązanych z życiem i dolą ludności oraz wysokie podatki i surowość w ich ściąganiu, były tego powodem. Rozpoczęło się od ziemiaństwa a skończyło się na mieszczanach. Wspólna niedola zjednoczyła wszystkich bez różnicy narodowości na długie lata. Po związku jaszczurczym ziemiaństwa złączyły się miasta w ogólnym związku miast dnia 3 marca 1440. Zawiązany początkowo celem obrony interesów poszczególnych miast przed swawolą i wyzyskiem, rozwinął się on w kierunku wyzwolenia się z pod władzy krzyżaków, skłaniając się ku Polsce.

  1. R. T. N. 17 fol. 376.