Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Markus słówka nie powiedział,
Siadł na ziemi i tak siedział
Z swym żalem.

Nie jadł, ani spekulował,
Nie spał, tylko desperował
Za Hindą,
Za sukniami, za drogiemi,
Za sznurkami perłowemi,
I bindą.

Przestał sklepu dozorować;
Kto chciał, mógł go kraść, rabować;
Złe sługi
Nebech! całe mienie wzięli;
W końcu handel mu zamknęli
Za długi.

Markus poszedł do alkierza,
Gdzie karabin stał żołnierza,
Wymierzył
Sam do siebie, — szarpnął kurkiem —
Bach! — i krew trysnęła ciurkiem; —
Już nie żył!