Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/039

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ach, ja pasjami lubię chodzić na chruściele!
Est-ce possible? — Więc możemy zapolować razem!
— Życzenie Pani, miłym jest dla mnie rozkazem.
— Jakżem wdzięczna, że moją Pan prośbą nie gardzi!
Mais Madame! Ja się owszem cieszę jak najbardziej!
Vraiment? Ach, jakiż z Pana zapalony łowiec!
To tak jak ja zupełnie! — Powiedz że Pan, powiedz:
Wolny tak jak Pan jesteś, przy zamiłowaniu,
Spędzasz Pan życie pewno swe na polowaniu?
Zawsze w kniei? na błotach? — Ach, to jest mój Eden!
— Polowałem wszystkiego w mem życiu raz jeden.
— Raz tylko jeden w życiu?
— Tak, lat temu wiele,
Wyszliśmy z przyjacielem moim na chruściele:
Buszujemy po łące — nic! — idziem ugorem —
Nic! — chodzim dzień cały — nic! — Aż nad wieczorem
Udało nam się razem strzelić do chruściela. —
I cóżeś Pan tam zabił?
— Mego przyjaciela! —