Strona:Z niwy śląskiej.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co ci w żywota starczy szermierce,
Abyś od grzechu uchował serce.
Słowem, jest owa pobożność, cnota,
Co cię ustrzeże zmazy żywota,
A z którą przejdziesz przez życie całe
Bogu na chwalę, braciom na chwałę!

Lecz bez rodziców sieroctwa losy
Ciebie czekają! Jak kwiat bez rosy
Uwiędnie, zginie w słońca spiekocie,
Tak przyjdzie zmarnieć biednej sierocie!
A więc dziateczki, więc na kolana!
Złóżcie rączęta i niebios Pana
O zdrowie waszych rodziców proście!

Ale mi także dziateczki roście
W łasce u Boga, w łasce u ludzi.
Niechaj się wcześnie w serduszku budzi
Cnoty i piękna umiłowanie,
Ojczystej strzechy wielkie kochanie,
Stałe we wierze świętej wytrwanie;
Niech w waszem rośnie serduszku, dziatki,
Miłość dla ojca, miłość dla matki
I cześć dla waszych nauczycieli.
A ojciec z nieba niech wam udzieli
Wiernej pamięci, chęci, pilności
I tej szczęśliwej Ducha zdolności,
Co tylko nauk pragnie zdobyczy.
A wreszcie niech wam Pan Bóg użyczy