Strona:Wybór sonetów Szekspira, Miltona i lorda Bajrona.pdf/32

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    33)
    VIII.

    Nie jeden już widziałem, w pełnéj chwale ranek,
    Jak słońce ogrzéwało śnieżne szczyty skały,
    Promienie jego złotem zdroje malowały,
    I całowało łąki, jak czuły kochanek.

    A potém pozwoliło pełną majestatu
    Twarz swoję, urok nieba, piérwszą twarz natury,
    Aby nikczemną szatą przyoblekły chmury,
    Choć niewidzialne, zawsze panowało światu.

    Tak też i moje słońce z słodyczą i chwałą,
    Rzuciłoś mi w mym ranku, promień najjaśniejszy.
    Niestety! był to moment od gromu lotniejszy;
    Choć się teraz przykryłoś grubych chmur nawałą,
    To uczucia miłości w mém sercu nie zmniejszy.
    Słońce świata chowa się, moje się schowało.