Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/515

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dniami żądzę moję koadjutoryi łuckiéj i otrzymałem obietnicę pańską. Jest-to daleka perspektywa, ale przecie i sen miły bawi: wszelako przy pomocy W. K. M. i to się zbliżyć może, a podobno prędzéj niżeli ten Smoleńsk, którego jak ekspektatywa tak skutek jednę ma wagę. Wiem o tym, Miłościwy Panie, że już i na tę łucką koadjutoryą wiele jest zasadzek. Jeśli to się zdaje W. K. M., aby to uprzedzić, poważam się posłać konsens do łaskawego podpisu, który u mnie w sercu i sekrecie zostanie. Wszak i mnie wolno prosić. Całuję rękę W. K. M.
(List pisany 1780, w początkach kwietnia, bez żadnego podpisu).




VI.

Już-to powtórny list pisał książę generał podolski[1] do biskupa łuckiego w wiadomym interesie[2]. Na pierwszy list księcia odpisał biskup, że nie będzie od tego dalekim w nadzieję dalszych łask W. K. M. W drugim responsie toż samo powtarza, ale okoliczniéj. Posiada naprzód, że się nie czuje być w potrzebie czynienia sobie koadjutora, jako mający siły do wydołania sam obowiązkom biskupim; przydaje jednak, że się ta okoliczność i łacno i prędko uchylić może, gdy W. K. M. zechcesz, od którego żądzy i woli ten interes dependuje. Oświadcza się potym ze stateczną wiernością i przywiązaniem do W. K. M., któréj że zawsze dawał dowody, jest przeświadczonym, a więc i ma nadzieję dalszego pozyskania dobroczynności pana, dla którego nic odmówić nie może. Żądza i zamiar biskupa łuckiego są jasne, choć w swojéj światłości nie pokazane, ile gdy w tymże liście dodaje, żeby się i Poznaniem, choć młodszym od siebie co do wieku, kontentował. Wniosek z tego jest łatwy, do ut des, facio ut facias. Uczynił książę generał to, o com ja go obligował; reszta jest w rękach W. K. M. Książę wyjeżdża na przyszły tydzień i podobno nie będzie daléj popierał rozpoczętego interesu. Był on zażyty do wybadania myśli biskupa, nie do żądz jego determinacyi przez zapewnienie ascensu. Miłość własna, z bojaźnią przyszłéj niepewności złączona, nie radziłaby mi

  1. Adam ks. Czartoryski, G. Z. P.
  2. Był-to interes Naruszewicza, który chciał, aby go biskup łucki, Turski, przybrał sobie za koadjutora.