Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/356

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ucz się, niebaczna młodzi, od tego strumienia,
A nie trać nierozumnie przodków twych imienia.

Zanuć jeszcze, ma fletni! aza na twe pienie
Prędzéj mój piękny Dafnis trzodę swą przyżenie.

Ze wszystkich ziemi najcudniejszy płodów,
Ty oczko wiosny, ty zorzo ogrodów,
Modry fiołku! jakiego mi ani
Ukaże Flora, płodna kwiatów pani.

Gdzież się zadziały owe piękne czasy,
Kiedy się ludzie zamieniali w lasy?
Lub jakie tylko chciał umysł ciekawy,
Brał na się ptasze i zwierze postawy?

Jabym się w ciebie fiołku, przemienił,
Takbym się świecił, takbym się zielenił.
A czasem w innych kwiatków pięknéj parze
Ozdabiał czoła i święte ołtarze.

Ze mnieby brzęcząc w koło złotolity
Rój pszczółek zbierał plon miodu obfity,
Na mnieby wietrzyk łaskawy poziewał,
W dzień parny chłodził, a w nocy ogrzewał.

Głupi, co mówię? i tak drobną wieku
Cząstkę nędznemu Bóg zdarzył człowieku:
A ja dla trochy piękności znikoméj,
Chcę wkrótce łupem być śmierci łakoméj?

Przestań, ma fletni, przestań: oto na twe pienie,
Już się zbliża, już oto Dafnis trzodę żenie.
Idzie mój piękny Dafnis, idzie ma pociecha,
Patrzy na mnie i słodko nieco się uśmiecha,
Znać nowe piosnki niesie: godne, żebyś na nie
Zdumiały dał powtórny dank, Arystofanie!
Czoło jasne, jak słońce; kosa rozpuszczona
Miękkim włosem, by jedwab, okrywa ramiona.
Gęśle na nim złociste: a prawdziwie mina
I uroda i ręka godna Apollina!
Cóż to, i drudzy za nim? o dobra nowina!
Widzę z Dafnim zacnego pobok Celestyna: