Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czegoż złośliwy dowcip nie uradzi,
Gdy się na zgubę niewinnych usadzi!
Oto się w pszczółkę sam przemienił z męża,
I skąd ból odniósł, tą bronią zwycięża.

Grzbietek pancerzem okrył złotolitym,
Pyszczek nasrożył żądłem jadowitym;
Skrzydełka oblókł: a pannom na zdradzie,
Często się miedzy wonne róże kładzie.

Strzeżcie się płoche przybliżać dziewczęta,
Kędy powabna wabi was ponęta:
Bo i z pod róży, chociaż bawi oczy,
Niejedna cięta z puchliną odskoczy.




XXII. Przemiana Dafny.
(z Owidyusza).




Polotny synek pieszczorodnéj matki
Odrysował mi swoim piórkiem złotym,
Dając twe poznać, Dafneczko, przypadki;
By kto je tylko czytać będzie potym,
Z politowania nad twą dolą biedną,
Ukanął z oczu choć kropelkę jedną.

Była Dafneczka nadobnéj urody,
Był i Apollo nie mniéj piękny od niéj:
Na nich wejrzawszy Kupidek z przygody,
Ruszył skrzydełkiem szkodliwéj pochodni:
I wytrząsnąwszy po jednéj iskierce,
Obu płomieniem chwatkie zajął serce.

Sparzona Dafne stanie wprzód jak wryta
I wzdycha patrząc na chłopca zdaleka:
On się przybliża, on ją słodko wita,
Ona się wstydzi i wrzkomo ucieka:
Ale czy tylko uciekała szczerze?
Nie wierzę, mówił Amorek, nie wierzę.