Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wiele jest źrzódeł innego rodzaju,
Dobytych ręką twoją pracowicie.
Chciałeś z nich zysku i ozdoby kraju;
Zdobiłeś kwieciem, darzyłeś obficie.
Jedne z nich zbytnim wód rozlewem bieżą,
Drugie już poschły, albo gnuśnie leżą.

Nie uchybiło nigdy twéj nadzieje
Źrzódło Parnasu, zawsze ci powolne;
Płynęło w srogie złych czasów turnieje,
I w kanikuły narodu swawolne:
Tu-ś wierną trzodę w przykrą chwilę wodził,
Tu nudne prace i trudy swe chłodził.

Gdy z ciemnéj niebo otarszy powłoki,
Jasny poranek dni lepszych zaświta;
Jeszcze ci wyda obfitsze potoki
Z dowcipnych źrzódeł Muza rodowita:
A czas pokaże niechybnemi skutki,
Że dary twoje są dla niéj pobudki.
1776, XIV, 96 — 109.




XXI. Pszczółka.




Za owéj złotéj pierwszych wieków chwili,
Kiedy bogowie po ziemi chodzili;
Płochy Kupidek, syn pieszczonéj matki,
Wleciał na Hyblę krasne zbierać kwiatki.

Tam to nogietki, to pachnące mięty,
Gdy szczypiąc kładnie w fartuszek podgięty;
Postrzegł znienacka, alić złoto-oki
Ledwie kwiat róża wywiła z powłoki.

Rzuci się na nią, jako lew na sarnę,
Lecz go nadzieje oszukały marne:
Bo wśrzód szkarłatnych ukryta poduszek,
Pszczółka go w miękki ujadła paluszek.