Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Lecz fijołeczek na ugorze modry,
Lubo nań nie tak Hyperyon szczodry;
Zaraz mu z całą wdzięcznością się pisze,
Serce rozwija i balsamem dysze.

Z niego złociste wkoło brzęcząc roje,
Znoszą do dzieni niebieskie napoje,
Z niego uplotszy nimfa wieniec gładki,
Wzywa do tańca nadobne sąsiadki.

On nie zazdrości, krzywym tocząc wzrokiem
Na drzewa liściem odziane szerokiem,
I w szczupłéj chętnie przestawając sferze,
Myśli, że więcéj winien, niźli bierze.

Próżnéj wielkości blaskiem oszalona,
Sama to tylko wdzięczności nasiona
Duma wygładza; lecz nie w tych pamięci,
Których określił Bóg i stan i chęci.

On panom liczne zostawił dochody,
Obszerne włości, budowane grody,
Świetne honory i ukłony grzeczne,
A mnie dał serce wdzięczne i stateczne.

Droższy jest u mnie ten, królu, podarek,
Niż od tysiąca poddanych folwarek,
Z którego oddam, nie kradzioną kwartę,
Lecz całe serce, jeśli czego warte.

Nie tak się dziwi słonecznych promieni
Światłu, na polnéj kto stoi przestrzeni,
Jak ów, co w ciemnéj zamkniony komorze,
Drobnym okienkiem śliczne wita zorze.

Acz nie są zgoła, ukochany panie,
Rymopisowie w tak ubogim stanie,
By same wielkich królów majestaty
Godnéj z ich ręku nie brały zapłaty.

Ich pieśniom losy w dyamencie ryte
Oddały w dziale wieki nieprzeżyte,
Kogo chcą oni wdzięczną podać mową,
Ten szlachetniejszą nie umrze połową.