Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/271

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
USZY HRABIEGO CHESTERFIELD[1] I KAPELAN GUDMAN
(1775.)

ROZDZIAŁ PIERWSZY.

Ach! ach! nieubłagana fatalność włada sprawami tego świata. Sądzę o tem, rzecz prosta, z mojej przygody.
Milord Chesterfield, który mnie bardzo lubił, przyrzekł pomyśleć o mym losie. Otóż, zawakowało dobre preferment[2], zawisłe od niego. Pędzę z prowincyi, gdzie mieszkam, do Londynu; zjawiam się u milorda, przypominam mu obietnicę: ściska mi ręce i powiada że w istocie źle wyglądam. Odpowiadam, że moja największa choroba, to ubóstwo. Milord oświadcza że mnie uleczy, i daje mi bezzwłocznie list do p. Sidrac, w pobliżu Guidhallu.
Przekonany, że ów p. Sidrac jest osobą która ma się zająć sprawą mego probostwa, pędzę do niego. P. Sidrac, który był chirurgiem milorda, przystępuje

  1. Hrabia de Chesterfield (1694—1773), mąż stanu angielski, przyjaciel Woltera, istotnie ogłuchł w ostatnich latach. Być może jakaś rzeczywista omyłka natchnęła Woltera tem opowiadaniem.
  2. Preferment znaczy po angielsku beneficyum. (Przyp. Woltera).