Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

106

WOLTER

jak są; podczas gdy poglądy wszczepione za młodu każą nam je widzieć całe życie tak jak nie są. „Twoi prześladowcy to są łotry, mówił do przyjaciela swego Gordona. Żal mi cię że cierpisz, ale żal mi cię także że jesteś jansenistą, wszelka sekta wydaje mi się sztandarem błędu. Powiedz mi, czy istnieją sekty w geometryi? — Nie, drogie dziecko, rzekł dobry Gordon wzdychając; wszyscy są w zgodzie co do prawdy kiedy jest dowiedziona; aż nazbyt różnią się natomiast co do prawd ciemnych. — Powiedz, co do faktów ciemnych. Gdyby istniała jedna jedyna prawda pod stosem przetrząsanych od tylu wieków argumentów, odkrytoby ją z pewnością, i świat byłby zgodny bodaj co do tego jednego punktu. Gdyby ta prawda była tak potrzebna, jak słońce jest potrzebne ziemi, błyszczałaby jak ono. To niedorzeczność, to zniewaga dla rodzaju ludzkiego, zbrodnia przeciw nieskończonej Istocie, mówić: „Istnieje prawda nieodzowna dla człowieka, i prawdę tę Bóg ukrył“.
Poglądy młodego nieuka oświeconego przez naturę, czyniły głębokie wrażenie na umyśle starego nieszczęśliwego mędrca. „Byłożby prawdą, wykrzyknął, iż wydałem życie na łup nieszczęść dla czczej chimery? Jestem o wiele pewniejszy swego nieszczęścia niż łaski skutecznej. Strawiłem dni na rozumowaniu o wolności Boga i rodzaju ludzkiego, a w zamian straciłem własną: ani św. Augustyn ani św. Prosper[1] nie wydobędą mnie z tej czeluści“.

Prostaczek, snując dalej myśl, rzekł w końcu: "Chcesz abym poprostu i śmiało wyraził swoje zdanie?

  1. Św. Prosper, towarzysz św. Augustyna w zwalczaniu herezji.