Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


co się kryje poza każdą sprawą. Opowiem poprostu, jak rzecz się miała, nie dodając nic z fantazyi; co jest nielada wysiłkiem dla historyka.


V. Doświadczenia i wnioski obu podróżnych.

Mikromegas wyciągnął bardzo ostrożnie rękę w stronę z której pojawił się przedmiot, i, wysuwając dwa palce, cofając je z obawy aby nie chybić, następnie otwierając je i ściskając, chwycił bardzo zręcznie statek dźwigający tych panów, i położył go również na paznokciu, nie cisnąc zbytnio, z obawy aby nie rozgnieść. „Oto jakieś zwierzę bardzo odmienne od tamtego“, rzekł karzeł z Saturna. Syryjczyk ułożył mniemane zwierzę we wklęsłości dłoni. Pasażerowie i załoga, którzy sądzili iż porwał ich huragan i mniemali że znajdują się na jakiejś skale, zaczęli się wszyscy krzątać. Majtkowie dobywają beczki wina, wytaczają je na rękę Mikromegasa i sami wyskakują za niemi. Geometrowie zabierają swoje kwadranty, sektory, oraz dwie dziewczyny lapońskie[1], i schodzą na palce Syryjczyka. Kręcili się póty, aż wreszcie uczuł że coś się rusza i łechce mu palce: był to okuty kij, który zagłębiono mu na stopę we wskazującym palcu. Osądził, z tego łechtania, iż, z małego zwierzątka które trzymał, wyszła jakaś substancya, ale nie podejrzewał zrazu nic więcej. Mikroskop, który zaledwie pozwalał rozróżnić wieloryba i okręt, nie zdołał pochwycić istoty równie niedostrzegalnej jak ludzie. Nie mam zamiaru urażać

  1. W istocie, przywieźli z sobą dwie Laponki.