Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/271

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i dostrzegłem, iż, w istocie, nie chciałbym być szczęśliwym, pod warunkiem iż będę głupcem.
Zwróciłem się z tą kwestyą do filozofów, którzy podzielili moje zdanie. „A jednak, rzekłem, istnieje jakaś osobliwa sprzeczność w tym sposobie myślenia: ostatecznie bowiem, o cóż chodzi? o to, aby być szczęśliwym. Cóż znaczy, czy się jest rozumnym czy głupcem? Więcej jeszcze: ci, którzy są zadowoleni ze swego istnienia, są zupełnie pewni że są zadowoleni; ci, którzy rozumują, nie są równie pewni że dobrze rozumują. Jasnem jest tedy, mówiłem, że byłoby wskazanem zgodzić się na wyzucie z rozsądku, o ile tylko ten rozsądek staje się źródłem udręczeń“. Wszyscy podzielili moje zdanie, ale, mimo to, nie znalazłem nikogo ktoby się chciał zgodzić na zamianę i stać się głupcem aby być szczęśliwym. Wywnioskowałem stąd, iż, jeżeli przywiązujemy wagę do szczęścia, więcej jeszcze przywiązujemy jej do rozumu.
Bądź co bądź, zastanowiwszy się gruntownie, zdaje się że przekładać rozum nad szczęście dowodzi wielkiego nierozsądku. W jaki sposób wytłómaczyć tedy tę sprzeczność? jak wszystkie inne. Możnaby o tem wiele mówić.