Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/267

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zapomniałby o Iturielu dla Teony. Przywiązał się do miasta, którego lud był grzeczny, ludzki i dobroczynny, mimo że lekki, skłonny do obmowy i pełen próżności. Lękał się, aby Persepolis nie skazano na zniszczenie; lękał się nawet rachunku jaki miał złożyć.
Oto, jak wziął się do rzeczy, aby zdać ten rachunek. Najlepszemu złotnikowi w mieście kazał sporządzić posążek, złożony z wszelakich metali, kruszców i kamieni, naprzemian kosztownych i lichych; zaniósł go Iturielowi: „Czy stłuczesz, rzekł, ten ładny posążek, dlatego że nie wszystko jest w nim złotem i dyamentem?“ Ituriel zrozumiał w pół słowa; poniechał nawet myśli o poprawie Persepolis, i zgodził się zostawić świat jak się toczy; albowiem, rzekł, jeżeli nie wszystko jest dobre, wszystko jest znośne. Zostawiono tedy Persepolis przy życiu, Babuk zaś bynajmniej się nie skarżył; nie tak zgoła jak ów Jonasz, który pogniewał się iż nie zburzono Niniwy. Ale, kiedy kto przeżył trzy dni w brzuchu wieloryba, nie może być w równie dobrym humorze, co kiedy czas spędził w operze, w komedyi, i wieczerzał w miłe m towarzystwie.