Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lękaj się niczego: wszędzie spotkasz się z dobrem przyjęciem“.
Babuk siadł na wielbłąda i ruszył wraz z orszakiem sług. Po upływie kilku dni, spotkał, na równinach Sennaar, armię perską, ciągnącą właśnie do boju naprzeciw armii indyjskiej. Zwrócił się najpierw do żołnierza, którego zdybał na uboczu. Wdał się z nim w rozmowę i zapytał o powód wojny. „Na wszystkich bogów, rzekł żołnierz, nie mam wyobrażenia; to nie moja rzecz. Mojem rzemiosłem jest zabijać i narażać się na śmierć, aby zarobić na życie; mniejsza mi, komu służę. Mógłbym wręcz od jutra przejść do obozu Hindusów; słyszałem bowiem, że dają o pół drachmy więcej, niż my dostajemy w tej przeklętej perskiej służbie. Jeżeli pan chce wiedzieć czemu się biją, pomów z kapitanem“.
Babuk, wynagrodziwszy żołnierza drobnym podarkiem, zaszedł do obozu. Niebawem, zapoznał się z kapitanem i spytał o przyczynę wojny. „Skądże ja mam wiedzieć, drogi panie? rzekł kapitan; co mnie obchodzi ta cała historya? Mieszkam o dwieście mil od Persepolis; słyszę że wypowiedziano wojnę; rzucam natychmiast rodzinę, i idę, wedle rodzinnego obyczaju, szukać fortuny lub śmierci, ile że nie mam innego zatrudnienia. — A pańscy koledzy, rzekł Babuk, czy też tak mało świadomi są jak pan? — Tak samo, rzekł oficer; jedynie chyba naczelni satrapowie wiedzą dokładniej o co ta cała mordownia“.
Babuk, zdziwiony, dotarł aż do generałów i postarał się wejść z nimi w zażyłe stosunki. Któryś