Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czące mnie z Moabdarem pękły, mogłam należeć do Zadiga, i oto popadłam w kajdany barbarzyńcy! Odpowiedziałam mu z całą dumą, jaką tchnęła we mnie godność moja i uczucie. Zawsze słyszałam, iż osobom mego urodzenia niebo daje wrodzony majestat, który, jednem słowem i spojrzeniem, zdolny jest przywieść do szacunku śmiałków, ważących się przekroczyć jego granice. Odezwałam się jak królowa, ale potraktowano mnie jak pokojówkę. Hirkańczyk, nie racząc mi nawet odpowiedzieć, rzekł do czarnego eunucha że jestem źle wytresowana, ale że mu się podobam. Kazał mieć o mnie pieczę i wziąć mnie na stół faworytek, aby mi odświeżyć płeć i uczynić na przyszłość godniejszą jego względów. Rzekłam, iż się zabiję; odpowiedział, śmiejąc się, że takie rzeczy się nie zdarzają, że przyzwyczajony jest do tych fochów; poczem opuścił mnie, z miną człowieka który zamknął papugę w swojej menażeryi. Cóż to za los dla pierwszej królowej świata! więcej powiem: cóż za los dla serca które należało do Zadiga!“
Na te słowa, Zadig rzucił się do jej kolan i zrosił je łzami. Astarte podniosła go tkliwie, i ciągnęła w ten sposób: „Ujrzałam się tedy w mocy barbarzyńcy, jako rywalka szalonej z którą mnie wraz zamknięto. Opowiedziała mi okoliczności swego uprowadzenia z Egiptu. Z rysów jakimi cię odmalowała, ze zgodności czasu, z dromadera na którym przybyłeś, ze wszystkich okoliczności, odgadłam, że to Zadig potykał się za nią. Nie wątpiłam iż znajdujesz się w Mem-