Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


że nie należy wchodzić do świątyni Mitry inaczej jak tylko lewą nogą; druga żywiła wstręt do tego obyczaju i wchodziła zawsze nogą prawą. Czekano na dzień uroczystego święta Ognia, aby poznać która sekta znajdzie łaskę w oczach Zadiga. Świat cały skierował oczy na jego nogi; całe miasto tyło we wzruszeniu i niepewności. Zadig wszedł do świątyni skacząc równemi nogami; następnie zaś w wymownem przemówieniu dowiódł, że Bóg nieba i ziemi, który we wszystkiem zachowuje bezstronność, nie więcej podoba sobie w nodze lewej niż w prawej. Zawistnik i żona jego twierdzili, że w przemówieniu jego nie dość było figur retorycznych, i że nie dosyć poruszył ziemię i niebo. „Suche to, bez talentu, mówili; niema w jego przemówieniach ani rozstępującego się morza, ani spadających gwiazd, ani słońca topiącego się jak wosk; to nie jest klasyczny styl Wschodu“. Zadig zadowalał się stylem zdrowego rozumu. Wszyscy oświadczyli się za nim, nie dlatego że miał słuszność, nie dlatego że był roztropny, że był godny kochania, ale dlatego że był pierwszym wezyrem.
Równie szczęśliwie zakończył proces między białymi i czarnymi magami. Biali twierdzili, iż bezbożnością jest obracać się przy modlitwie ku wschodowi; czarni upewniali, iż Bóg ma w obrzydzeniu modły ludzi którzy się obracają ku zachodowi. Zadig rozporządził, aby się każdy obracał jak zechce.
Znalazł również sposób, aby, w ciągu ranka, uporać się z osobistemi i publicznemi sprawami: przez