Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kropić lekki deszczyk; wszyscy schronili się do domu. Zawistny, który został w ogrodzie, szukał póty, aż znalazł ułomek tabliczki. Złamała się ona w taki sposób, iż każde pół wiersza zawierało sens, a nawet tworzyło wiersz krótszej miary: ale, jeszcze osobliwszym trafem, te krótkie wierszyki głosiły, mimowiednie, najstraszliwsze zniewagi przeciw królowi; a mianowicie:

Pośród zbrodni hałasów,
Na umocnionym tronie,
Sen mącąc lubych wczasów,
Żądzą krwi dziką plonie.

Po pierwszy raz w życiu, zawistnik uczuł się szczęśliwy. Posiadał w rękach sposób aby zgubić człowieka pełnego cnót i uroku. Pełen okrutnej radości, postarał się, aby satyra ta, wypisana ręką Zadiga, doszła do króla: jakoż, Zadiga, obu przyjaciół i damę, wszystkich wtrącono do więzienia. Ukończono niebawem proces, nie zadając sobie trudu aby wysłuchać winnego. Skoro prowadzono go aby usłyszał wyrok, zawistnik znalazł się na drodze i rzekł głośno, iż wiersze Zadiga niewiele okazały się warte. Zadig nie miał tej ambicyi aby być dobrym poetą; ale był w rozpaczy, iż pomówiono go o obrazę majestatu, i że wtrącono do więzienia piękną damę, oraz dwóch przyjaciół, za zbrodnię której nie popełnił. Sędziowie nie pozwolili mu mówić, ponieważ tabliczka mówiła za niego. Takie było prawo w Babilonie. Wiedziono go tedy na miejsce kaźni, wśród tłumu ciekawych; nikt nie śmiał się nad nim lito-