Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SŁOWO WSTĘPNE.

Jest książka, dwa tysiące lat sobie licząca, znana nam jeszcze z ławy szkolnej, boć wtedy nękała nas gramatycznemi prawidłami i wokabułami obcego, martwego języka. Jej autor, genjalny Juljusz Cezar, mistrzowsko prostym językiem, pełnym majestatycznego chłodu, opowiada jedną z najkrwawszych tragedyj, jakie rozegrały się w dziejach ludzkości: o wymordowaniu i podbiciu wielkiego narodu, kochającego wolność, kochającego piękno, kochającego poezję... Naród ów zwał się Celtami, jego kapłani Druidami...
Jest też druga książka, znana nam również jeszcze z ławy szkolnej, ale pisana płomiennym wierszem i językiem najpiękniejszym w świecie — „Lilla Weneda“ Juljusza Słowackiego. Najwspanialsza tragedja polska i najbardziej polska, pomimo akcesorjów częstokroć obcych. Są w niej sceną głazy druidyczne, a król zwie się Druidem-Derwidem; sam poeta przyznaje się, że tragedję tę natchnęły mu