Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nasz ból jest jak nawalna chmura; jak grzmot — serc naszych stuk,
Lecz wszyscy z kornym pocałunkiem gniem się do błogich nóg
Kasieńki, córki Hoolihana...
Na Cloothna Bare — hej, wezbrał staw, żółtawy tocząc ił,
Bo nadciągnęły słotne wiatry i deszcz bez przerwy mżył.
Jak wód tych nurt, wezbrały ciała i tętna naszej krwi;
Lecz, niż przed Bożą Męką świece, o wiele jaśniej lśni
Kasieńka, córka Hoolihana...

∗             ∗

Gdy tak śpiewał, głos mu się załamał i łzy polały się po licach, a Małgorzata Rooney zakryła twarz rękoma i zaniosła się głośnym płaczem. Potem ślepy dziad na przypiecku zaczął szlochać, aż się łachy na nim trzęsły, a wkrótce nie było nikogo, ktoby nic zawodził i nie zalewał się łzami.

∗             ∗




37