Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Kręcenie powrósła.

Pewnego razu, już na schyłku dnia, Hanrahan chadzał po drogach w okolicy Kinvary — wtem z domu, leżącego w pobliżu drogi, doleciał go głos skrzypiec. Skręcił więc w tę stronę ścieżką, pod górę wiodącą, boć nie miał zwyczaju omijać jakiegokolwiek miejsca, gdzie była gędźba lub pląsy lub wesołe towarzystwo, i nic zajść do środka. Gospodarz stał we drzwiach, a gdy Hanrahan zbliżył się ku niemu, ów poznał go i powiada:
— A witajże nam, witaj, Hanrahanie, juźeś na nas niełaskaw od dłuższego czasu!
Lecz gosposia podeszła ku drzwiom i rzekła do męża:
— Oj, nie chciałabym ci ja, żeby Hanrahan zachodził do nas na noc, bo nie cieszy się on dobrą sławą u księży, a kobiety też myślą jednako; zaś z jego chodu miarkując, nie byłoby to dziwno, gdyby był już krzynkę podchmielony.

20