Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


książka oprawna w welin; na okładce znajdowała się róża alchemiczna, wykonana w barwach nader delikatnych i w złocie, w którą było wymierzonych wiele dzirytów, jednak bezskutecznie, co uwydatniały potrzaskane groty włóczni, godzących najbliżej okwiatu. Książka pisana była na welinie pięknemi wyraźnemi literami, a pełno w niej było symbolicznych obrazów i iluminacyj na wzór Splendor Solis.
Pierwszy rozdział opowiadał, jak sześciu studentów pochodzenia celtyckiego oddało się, każdy z osobna, badaniom alchemji i jeden z nich dociekł tajemnicy Pelikana, drugi tajemnicy zielonego Smoka, trzeci tajemnicy Orła, inny zaś tajemnicy Soli i Merkurego. Napozór dzięki zbiegowi okoliczności, lecz w istocie, jak wyjaśniała książka, wskutek oddziaływania sił nadprzyrodzonych, zeszli się wszyscy razem w ogródku przy pewnej karczemce w Południowej Francji i kiedy z sobą gwarzyli, nawiedziła ich myśl, że alchemja jest stopniowem oczyszczaniem składników duszy aż do czasu, gdy będą zdolni zrzucić z siebie śmiertelne właściwości i przyoblec się w nieśmiertelność. Zerwała się sowa, szeleszcząc wśród pnączy winorośli kędyś wysoko i zaraz potem nadeszła stara kobieta, wsparta na kiju, i usiadłszy koło mnie, podjęła wątek myśli tam, gdzie owi ją prze-

209