Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Sądzisz, że stanę się członkiem waszego zakonu Róży Alchemicznej? Nie chciałem przystać do was w Paryżu, gdy byłem pełen niezaspokojonych pożądań, a teraz miałbym przystać, gdym już sobie urządził życie według własnego upodobania?
— Bardzoś się zmienił od tego czasu — odrzekł Michał. — Czytałem twoje księgi, a teraz widzę cię pośród wszystkich wizerunków i rozumiem cię lepiej, niż ty sam siebie, gdyż przebywałem już z wielu a wielu marzycielami na tych samych rozdrożach. Odciąłeś się od świata i dokoła siebie nagromadziłeś sobie bóstwa, a jeżeli nie rzucisz im się do stóp, będziesz zawsze pełen znużenia i chwiejnych zamysłów, gdyż człowiek winien zapomnieć, że jest nieszczęśliwy pośród gwaru i zamętu pospólstwa na tym świecie i w czasie, lub szukać mistycznego związku z tłumem, co rządzi światem i czasem.
Po tych słowach zamruczał coś, czego nie zdołałem dosłyszeć, i jakgdyby do kogoś, kogo nie mogłem dostrzec.
Za chwilę w pokoju zaczęło się ściemniać, jak to bywało zazwyczaj, gdy on miał wykonać jakiś niezwykły eksperyment, a w tej ciemności pawie na drzwiach zdawały się lśnić żywszą barwą. Opierałem się złudzeniom, które, jak sądzę, wy-

194