Strona:Wiktor Hugo - Katedra Notre-Dame w Paryżu T.I.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
82

— Naturalnie, — przytakiwał Jan — jednooki jest bardziej kaleką niż ślepiec; wie, czego mu brak.
Tymczasem wszyscy żebracy, rzezimieszkowie i żacy wydobyli uroczyście tjarę papieską i ornat blazeński z szafy gildji pisarzy sądowych. Quasimodo pozwolił się ubrać w te insygnja: zachował przytem poważną minę i jakby uprzejmą gotowość. Potem posadzono go na stołek ustrojony różnymi fatałaszkami, rodzaj lektyki. Dwunastu dostojników bractwa błazeńskiego wzięło go na ramiona i jakieś cierpkie, pełne pogardy zadowolenie zjawiło się na twarzy ponurego cyklopa, kiedy ujrzał pod swemi koszlawemi nogami głowy tych wszystkich pięknych, zdrowych i dobrze zbudowanych ludzi. Teraz wśród wycia tłumu ruszył pochód oberwańców, aby stosownie do starodawnego zwyczaju odbyć procesję po wewnętrznej galerji pałacu i udać się następnie na ulice miasta.