Strona:Wieś opuszczona.djvu/018

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeszcze ma pamięć czułey doznaie radości,
W opisywaniu izby dla przyięcia gości.
Piaskiem słanę podłogę, pobielane ściany,
Klekoczący za drzwiami zegar malowany.
Szafę potężną, która dwoiaką wygodą,
Na noc stała się łożkiem a na dzień komodą.
Obrazki które łączą naukę w ozdobie,
Dziesięcioro przykazań lub Pan Jezus w żłobie.
Nad belką wisiał latem na każdę niedzielę
Maioranek, Brzezina, i Tatarskie ziele,
A potłuczone kubki, dla oka iedynie
Szklnily się wystawione rządem na kominie.
 
Czcze, znikome ozdoby! niezdolne ocalić,
Lichego domku, skoro iął się z czasem walić.
Upadł!.... Już w nim nie znaydą więcey kmiotki biedne,
Rozrywki w posiedzeniu choć na chwilę iednę;
Już tam więcey i chłopek nie będzie przychodził,
Ażeby w zapomnieniu prace swe osłodził.
Ani nowiny wieyskie, ni bayki o strachach,
Ni się pieśń żwawa w pustych nie odezwie gmachach.
Już kowal nie zasiędzie z mniey posępném czołem,
Wsparty na silney dłoni by słuchał za stołem.
Już się więcey krzątaiąc gospodarz nie sili,
Aby wszyscy koleyno radości użyli;
A z słabemi wymówki iuż dziewczyna młoda,
Nie napocznie wprzód trunku nim go drugim poda.

Pogardzaycie wy dumni, śmieycie się bogacze,
Na te proste, szczęśliwe zabawy wieśniacze.