Strona:Wieś opuszczona.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W domku swoim panuiąc, gdzie wrzask zawsze huczał,
Wieyski bakalarz drobnę szkołę swą nauczał;
Surowy to był człowiek, i przestraszyć zdolny!
Znałem go dobrze, znał go każdy nieuk szkolny.
Niemylnie z twarzy iego, wcześnie drżące żaki
Zgadli zrana, czy groził w dzień przypadek iaki? ....
Umieli doskonale udać śmiech otwarty,
Gdy żartował, gdyż często miewał swoie żarty:
Lub natychmiast w podszeptach roznieśli w około
Wieść niepomyślną, kiedy zachmurzył swe czoło.
Czyli nadto łagodnie, czy surowo sądził,
Zawsze on z przywiązania ku naukom błądził.
Cała wieś nauk iego nie mogła okrzyczyć,
Powiadano, że umiał i pisać i liczyć,
Przepowiedać pogodę, rozmierzać granice,
Wieść niosła, że zgadywał nawet taiemnice.
W dysputach znał się pleban na iego zalecie,
Bo chociaż zwyciężony, dysputował przecie.
Słowa uczono-długie, ich wymowa dzika,
Naywięcey przytomnego zdziwiły rolnika.
Patrzyli się nań wszyscy i każdy się zdumiał,
Ze ieden człowiek mały tyle rzeczy umiał.

Już znikła sława iego: iuż nie widać teraz
I śladu mieysc gdzie dawniey tryumfował nieraz.
Opodal tego drzewa, co rośnie wysoko,
Gdzie znak choiny wabił przechodzących oko;
Był ten dom co szafował trunek wyśmienity,
Dokąd uczęszcza starzec, rolnik pracowity;
Tam się wieśniak polityk z powagą odzywa,
Opowieda nowiny starsze od ich piwa.