Strona:Wieś opuszczona.djvu/011

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chciwa niewinney sławy tańczy skoczna para,
W zawody iedno zmęczyć drugiego się stara:
Pasterz którego ręka usmoliła cudza,
Nie wiedząc, wszystkich śmiechy przytłumione wzbudza.
Tam dziewczyna spogląda na kochanka bokiem,
A matka ią grożącém napomina okiem.
Te zabawy, Wsi luba! wdzięki twe przynoszą,
Ich koley samę pracę zrobiła roskoszą,
Niemi się twe ustronie weseliło nieraz,
Te były wdzięki twoie.... Już ich niema teraz....

Piękna Wsi ukochana! ozdobo tey ziemi,
Zginęły twe zabawy wraz z wdzięki twoiemi.
Wszystko niknie pod ręką tyrana zbrodniczą,
Łąki twoie zostały tylko smutną dziczą;
Całym kraiem Pan ieden rozrządza do woli,
Wyrzut twey ziemi widzę w półuprawney roli,
Ten strumyk, który słońca był zwierciadłem iasném
Zcieka teraz w zaroślu korytem zbyt ciasném.
Huczące w samotności przeraźliwe Bąki,
Strzegą pilnie gniazd swoich wśród ponurey łąki;
Czayki teraz zwiedzaią przechadzki odludne,
A przykry odgłos wrzaski ich powtarza nudne.
Owych miłych szałasów, smutne widzę szczęty;
Zbutwiały mur się wali trawą zarośnięty.
A uchodząc z przestrachem przed niszczącą dłonią
Syny twoie w dalekie krainy się chronią.

Nieszczęsna ziemio! klęski niechybne ci gróżą,
Jeśli twóy lud słabieie, a skarby się mnożą;