Strona:Walerya Marrené - Na dnie życia.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


koju. Oddaliła się bez słowa skargi, pożegnania, żalu, bez ostatniego uścisku i ostatniej prośby, cicha — jak sen.
Od tej chwili nie widziałem jej już nigdy więcej.
W życiu mojem ona była snem tylko....