Strona:Walery Eljasz-Radzikowski - Kilka wrażeń z Tatr.djvu/4

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    dla artystów, poetów, w ogóle dla osób szukających wrażeń wyższych, niż mu je daje życie wśród cywilizowanego ogniska, Tatry są skarbnicą nieprzebraną. Fantazya znajduje dla siebie źródło niewyczerpane; czego się tchnąć, jest samo w sobie oryginalne. Weźmy n. p. szałasy pasterskie na halach, które w porównaniu z tego rodzaju budynkami w innych krajach stoją o wiele lat wstecz, ale jak one są w Tatrach fantastyczne, malownicze, na pozór niby do siebie podobne, a niech je kto zacznie rysować, przekona się, że nie ma dwóch jednakich w całych Tatrach. Przypatrzmy się znów góralowi lub góralce, gdy sprowadza z hal mléko lub żentyce w obońkach na objuczonym koniu, jak oni pięknie wyglądają na tle turni, głazów i wierchów tatrzańskich!
    Kto przybywa do Tatr z nastrojem ducha szukającego wrażeń z przyrody nieujarzmionej przez człowieka, lub pragnie wytchnienia dla skołatanego pracą umysłu, ten pod wpływem wolnej natury nietylko że nie doznaje nigdy zawodu, ale znajduje więcej, niż mógł przewidzieć. Niejeden jednak z czytelników niniejszych słów rozśmieje się, jeśli mu się owa poezya Tatr dała we znaki. Wyleciał może kiedy z wozu góralskiego do potoku, może nieraz zmókł do suchej nitki w wycieczkach do głębi gór, może głodny z nich wrócił, gdy na hali mléka nie dostał, nie wyspał się w schronisku, podarł suknie, w przejściu potoku po kamieniach wpadł do wody po kolana, wrócił z wycieczki bez dopięcia celu, gdy mu mgła świat cały zasłoniła, przesiedział w chacie góralskiej dni kilka, nie widząc nawet Giewonta przed nosem — i innéj jakiéj biedy doświadczył; na pociechę takiego nieszczęśliwego turysty powiem, że podobne tarapaty zdarzają się wszędzie i nie trzeba o nie winić Tatry. Porównajmy przy tych samych warunkach pobyt na każdej w równinach wsi, te jeszcze rachunek wyjdzie na korzyść gór. Tu zaledwie deszcz ustanie, ruszyć można na przechadzkę, nawet na wycieczkę, bo kamienisty grunt i nagły spadek powierzchni, skutki słoty prędko usuwa, gdy w równiach trzeba kilka dni czekać, nim ziemia przyschnie i pozwoli zapuścić się w pola i lasy.
    Tatry po deszczu, to jakby chciały wynagrodzić nieprzyjemności z słoty wynikłe, silą się na oczarowanie człowieka, Gra barw, wywołanych wówczas promieniami słońca na całym obszarze gór, niepodobną jest do opisania prozą, poeta tylko przez porównania mógłby oddać wrażenia z uśmiechającej się przyrody tatrzańskiej.
    Do pracy pobyt w Zakopanem wcale nie usposabia i żalą się nie bez uciechy niektórzy pedanci, co tu z naładowanym kuferkiem książek i papierów przybywają, że się ich jąć ani raz nie mogą. Bo chociaż słota długo trwa, to tylko do lekkiej literatury zdolnym tu bywa umysł, a na ten cel dosyć materyału dostarcza czytelnia Towarzystwa Tatrzańskiego, z wszystkiemi prawie dziennikami polskiemi i niektóremi czasopismami. Aby jeszcze ten rodzaj lektury rozszerzyć, zaczęło właśnie Towarzystwo Tatrzańskie tworzyć czytelnię książek z przystępnego dla wypoczywającej publiczności działu. Na studya literackie nikt tu nie przybywa, tylko przyrodnicy zajmują się badaniem przyrody wyniki swoich spostrzeżeń obrabiając później po powrocie do miasta.
    Z końcem sierpnia uciekają goście ze Zakopanego, nie dlatego, aby pod Tatrami przewrot jaki następował w naturze, tylko że kończą się wakacye szkolne. Nauczycielstwo spieszy do obowiązków, rodzice z dziećmi do szkół dążą, urzędnikom kończą się urlopy, inni znów z naśladownictwa umykają z Tatr, podczas gdy tu trwa najpiękniejsza pogoda, ciepło i natura nic nie traci ze swoich wdzięków. Trzeba jednak to przyznać, że chociaż góry w jesieni równie czarujące, jak w lecie, lecz gdy z nich lud wyciągnie z powrotem do wsi, czuć się daje podróżnemu